Historia samochodów elektrycznych cz. 3

Gdy w latach 80. pojawił się problem globalnego ocieplenia, dziury ozonowej i troski o środowisko naturalne, poparte kryzysem paliwowym, samochody elektryczne przeżyły swój krótkotrwały renesans, któremu sprzyjała również preferencyjna polityka podatkowa w tej sprawie.

W tym okresie powstały m. in. GM EV-1, Honda EV Plus, czy Toyota RAV4 EV. Spośród nich samochód General Motors EV-1 zbierał znakomite opinie. Przyspieszenie do 100 km/h zajmowało mu 9 sekund i posiadał zasięg 240 km – więcej niż wiele ze współczesnych samochodów elektrycznych! Wyprodukowano około tysiąca modeli, budowano stacje ładowania… Sprawa zakończyła się, gdy przedstawiciele General Motors odebrali użytkownikom samochody, które następnie zostały zniszczone. Pojazdy były jedynie wynajmowane, kupienie ich nie było możliwe. Podobnie było w przypadku innych samochodów elektrycznych.

Oficjalne stanowisko GM mówi, że samochody elektryczne były zbyt drogie w produkcji i nie przynosiły zysków, m. in. ze względu na niską cenę eksploatacji, mniej koniecznych napraw etc. Niektórzy dopatrują się w tym jednak nacisków koncernów naftowych, obawiających się konkurencji.

2015 rok przyniósł pogłoski o rozpoczęciu prac nad samochodem elektrycznym przez firmę Apple, co mogłoby zrewolucjonizować rynek motoryzacyjny. Apple nie potwierdza tych nowin, ale wiadomo, że zatrudnia coraz więcej pracowników firm motoryzacyjnych, którzy specjalizują się w tworzeniu pojazdów elektrycznych.